turyści
menu menu

Menu główne
Strona głowna Patronat medialny Logowanie Nasze recenzje Informacje prasowe Mapa strony Kontakt Linki
Turyści
Wypoczynek
Informacje o hotelach
Na forum
Szukaj na stronie

Menu użytkownika
Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć!
Statystyki
userów na stronie: 0
gości na stronie: 5

statystyka
subskrypcja
informacje o nowych wersjach na twój mail!
Partnerzy
Artykuły > Hotele w Egipcie > Hotel Palmyra Resort
Hotel Palmyra Resort - opinia, opinie, informacje

        Hotel Palmyra Resort  znajduje się w popularnym kurorcie Sharm el Sheikh, przy zatoce Nabq, w odległości 250 metrów od bezpłatnej, piaszczystej plaży. Obiekt posiada ****

        Hotel posiada prywatną plazę, która usytuowana jest w odległości 800 metrów. Jest to czterogwiazdkowiec o niskiej zabudowie, składający się z domków rozmieszczonych na terenie kompleksu. W sumie liczy sobie 157 pokoi, holu, recepcji, restauracji, lobby baru, baru przy basenie I na plaży, tarasu słonecznego, klubu nocnego, sklepu z pamiątkami, pralni oraz sejfu.

        Wszystkie pokoje są dwuosobowe z możliwością jednej lub dwóch dostawek. Wyposażone są w indywidualnie sterowaną klimatyzację, łazienkę, lodókę, wc, prysznic, lodówkę, telewizję satelitarną, telefon, balkon lub taras.

        W ramach pobytu można korzystać z trzech dużych basenów kąpielowych o nieregularnych kształtach, brodzika dla dzieci, mini klubu, placu zabaw, tenisa stołowego, bilarda, centrum nurkowego. Wieczorami organziowane są animacje.

        Obiekt serwuje wyżywienie all inclusive, w skład, którego wchodzą:

07.00-10.00

śniadanie

13.00-15.00

obiad

19.00-21.30

kolacja

10.30-22.30

napoje alkoholowe oraz bezalkoholowe

 Podyskutuj o hotelu Palmyra Resort na forum. Kliknij.

komentarz[2] |

Komentarze do "Hotel Palmyra Resort"

Hotel Palmyra Resort - 2010-03-07 15:45:11
Witam. Jestem z zamiłowania podróżnikiem. Zwiedziłem ponad 50 krajów w różnych częściach świata. W Egipcie byłem 15 razy. Byłem w różnych hotelach, od Hiltonów po dziadowski El Diwan. Byłem z żoną. Dlatego postaram się napisać obiektywną opinię, adekwatną do tego co widziałem. Hotel pięknie i ze smakiem zaprojektowany. Architektura bez zarzutu. Wykonanie partackie, ale to Egipt. Hotel Palmyra połączył się z hotelem El Zaman. W Zamanie warunki bytowe są znośne, jest to nowsza część hotelu. Pokoje Ok. Natomiast w Palmyrze tragedia. Wchodzi się jak do obory. Wszystko stare, zniszczone, grzyb na ścianach, tragedia. Łazienka, wymiotować się chce. W nowej części jest nowy telewizor, suszarka do włosów, sejf, nowe meble, ładna łazienka, aż chce się tam wejść. Oczywiście są niedoróbki, ale na to nie trzeba patrzeć. Natomiast w starym, stary telewizor i nic poza tym. Sprzątanie pokoi codziennie, ręczniki wymieniane. Pościeli przez 2 tygodnie nikt nie wymienił. Jeszcze co nas denerwowało, to robienie łabędzi i innych stworów z ręczników i nawet z żony koszuli nocnej. Jest to miłe, ale jak człowiek popatrzy na brudne ręce sprzątającego, który wszystko nimi robi, włącznie z myciem kibla, to odechciewa się używać tego ręcznika. Tradycyjnie dolar na łóżku. Mimo że hotele są połączone, ci którzy wykupili wczasy w Palmyrze kwateruje się w starej części. Dostają różowe obrączki, z niepełnym All-em. Ci co kupili w Zamanie dostają czerwone i mają więcej przywilejów, choćby All cała dobę i korzystanie z restauracji orientalnych. To jest dość żenujące. Ja dałem łapówkę, to na samym początku zmienili mi pokój na Zaman. W sumie się opłaciło, dałem 20 dolarów. Baseny są Ok. Najbardziej zatłoczony jest basen w Zamanie, w Palmyrze luzy. Ręczni plażowe bezpłatnie, kto szybszy, to wybierze sobie ładny, reszta ręczników to syfiaste onuce. Jedzenie kiepskie, ale jak ktoś nie wybredny to się najadł. Dużo jest słodkości. Sałatki mieszane z pozostałości z poprzednich posiłków. W sumie nie było najgorzej, można było się dopchać kartoflami, były na śniadanie, obiad i kolacje. Śniadania są raczej wegetariańskie, nie licząc wędliny podobnej do mortadeli z papierem toaletowych. Smaku tego nie da się określić. No i wszechobecny brud na stołówkach i barach. Kucharz, który robił jajecznice, uniform miał tak brudy, jakby wrócił od rozładunku węgla. Większość kucharzy tak wyglądała. Pod koniec turnusu zmienili im na czyste. Butów i spodni to nie czyścili ani prali od nowego. Większość obsługi była miła. Choć zdarzali się chamscy, był taki jeden na stołówce, z orlim nosem, w głównym barze z wąsami i paru innych. Byli mili tylko dla młodych panienek, zwanych przeze mnie srajdami. Dla nas ludzi po 40-stce byli gburowaci. Mimo że pozytywnie byliśmy do nich nastawieni, często też dawaliśmy dolarowy bakszysz. Alkohole tragiczne. Mimo wszystko ludzie to pili, bełtając z pepsi i innymi świństwami. Jedynie wino, jak na Egipt w miarę. Często podawane w szklaneczkach, z braku kieliszków do wina. Położenie hotelu beznadziejne. Przy lotnisku, nisko latające samoloty, między dwiema jezdniami, wokół budowy, bałagan i jedno wysypisko śmieci. Wszędzie daleko. Co prawda busy dowożą. Bliższa plaż beznadziejna, druga oddalona ok 9 km brudna, obskurna z ładną rafą. Jedynie to rekompensuje jej brzydotę. Bus dowozi co godzinę. Dużo Rosjan, którzy wlewają w siebie alkohol szklankami i przez całą dobę. Polska młodzież nie odbiega poziomem od rosyjskiej. Jak się napiją są tacy sami chamscy jak Rosjanie. Zauważyłem, że jedni i drudzy są mocni w grupach. Pojedynczo są grzeczni. Dyskoteka to jedna mała mordownia i speluna. Młodzież tylko pije i rzyga. Byłem światkiem takiej sceny, jak rusek otworzył drzwi z dyskoteki i zarzygał cały korytarz, po czym jakby nigdy nic wrócił do środka. Dużo też było Anglików. Byli lepiej traktowani. A teraz coś o grupie animacyjnej. Była takowa. Przez dwa tygodnie nawet nie zaproponowali nam żadnej zabawy. Jedynie srajdy latały za nimi jak na sraczkę. Właziły im między nogi bez wazeliny. Dla tych panienek animacje były zajebiste. Czarni animatorzy nie mogli się od nich odpędzić. Nie tylko srajdy, były nachalne ale i młode mężatki zostawiały mężów i dzieci i latały za nimi jakby miały cieczkę. Jeszcze raz powiem, że z animacji zadowolone były tylko srajdy. Animacje wieczorne to porażka i katastrofa. Były robione przez tą samą grupę animacyjną. Nie było, jak na Egipt przystało animacji z zewnątrz, np.: tańca brzucha, tańczących derwiszów, folkloru egipskiego, jakichś fakirów itp. Ci animatorzy robili to na jeno kopyto, czy to był taniec Irlandzki, czy Hiszpański. Beznadzieja. Nie było, żadnych potańcówek wieczorem dla wszystkich starych i młodych. Dyskoteka tylko dla srajd i ich żigolaków. Prym w tym wiodły Rosjanki, w szpilkach i gołymi tyłkami. Jest też parę sklepików z duperelami. Bankomat na terenie hotelu oczywiście popsuty. Smród całą noc, bo podlewają zieleń szambem. Ale w Egipcie tak jest, że w słabych hotelach tak robią. W dobrych używają czystej wody. Zieleń dobrze utrzymana. Reasumując, hotel dla mało wymagających i srajd. Zamanowi dałbym 3 gwiazdki, a Palmyrze 2 gwiazdki. Nic poza tym. Za te pieniądze, w Egipcie jest wiele lepszych hoteli od tego. Dlatego odradzam. Wybierającym radzę dobrze poszukać wśród dużej ilości ofert. Nie sugerować się opisem biur turystycznych, ani opiniami srajd.
autor: ~Patryk

Palmyra - 2010-09-01 22:17:12
OGÓLNIE O HOTELU Hotel na pewno nie zasługuje na cztery gwiazdki, co najwyżej (!) na trzy. Hotel składa się w dwóch części, po poproszeniu o pokój w nowej okazało się, że jest to niemożliwe. Bardzo dużo polaków, brudne pokoje, niesmaczne jedzenie. Bardzo ciekawa infrastruktura. Hotel zdecydowanie potrzebuje remontu i to solidnego POŁOŻENIE I OKOLICA Dookoła hotelu pustynia a na niej biegające psy. Codziennie o godz. 20 oraz 21 do Naama Bay kursuje hotelowy bus, na który należy zapisać się po śniadaniu. Trzeba spędzić tam 3h i bus zabiera z powrotem. Generalnie nie jest to typowe centrum a jedynie promenada i milion sklepików - zbyt komercyjne, panuje tam totalny chaos. W niedziele kursuje bus do Old Market. Hotel ma dwie plaże. My byliśmy jedynie w Sharks Bay. Oczywiście biuro Rainbow Tours w katalogu informuje, że jest to plaża piaszczysta a jak się później okazuję jest żwirowa. Trzeba przyznać jednak, że rafa jest cudowna, bardzo dużo kolorowych ryb, niektóre nawet mające pół metra. Jeśli chodzi o kąpiel to można pływać właściwie tylko na głębinie (z pomostu), ponieważ dno nie jest oczyszczona i już wchodząc można sobie nogi połamać (woda max do okolic kolan , potem nagły spadek). Prysznice na plaży po remoncie, jednak brak oświetlenia. Toalety na plaży - tragedia, wyglądają gorzej niż publiczne toaletki w obskurnych miastach - jednak wygląda na to, że będą remontowane. Bar na plaży to istna prowizorka - niepodłączona a zatem nie chłodząca lodówka. OBSŁUGA Obsługa raczej dość bierna, czasami sprawiali wrażenie jakby pracowali tam za karę i za darmo. Gdy prosiłam o to by ktoś przyszedł bo zalała nam klimatyzacja pokój to musiałam dzwonić 3 razy i za ostatnim razem podnieść głos na pana w recepcji, który jeszcze na dodatek był nieuprzejmy. Prosiłam o zmianę pościeli bo była mokra i brudna (przez to zalanie), wymieniono ją tylko częściowo. Jak powiedziałam inżynierowi, że obroty średnie i niskie w klimatyzacji nie działają to odpowiedział, że po prostu mam używać wysokich - cudowne rozwiązanie problemu. Jeśli chodzi o panów sprzątających pokoje to sympatycznie. Widać, że zmieniali pościel i ręczniki na świeże - fakt faktem, że były one i tak bardzo brudne co uważam, za żenujące w podobno czterogwiazdkowym hotelu. Jeśli chodzi o języki to mam wrażenie, że panowie sprzątający umieli więcej niż ci z recepcji, którzy czasem patrzyli na mnie jakbym używała bardzo trudnych słów. Pierwszy raz gdy zmieniliśmy pokój, który mieliśmy na 2 piętrze (zaraz przy dachu), prosiłam o pokój nie przy dachu, to dostaliśmy bungalow parterowy (zmieniliśmy, ponieważ nie dało się spać tak potwornie wyła klimatyzacja na dachu). PODSUMOWUJĄC: Nie ocenię obsługi dobrze bo dwa razy oczekiwanie 3h na reakcję kogokolwiek, brak najmniejszych przeprosin a jeszcze zwracanie mi uwagi uważam za bardzo niegrzeczne i nigdy mi się to wcześniej nie zdarzyło. WYŻYWIENIE Tragedia! Oczywiście moje biuro napisało w katalogu "dobra kuchnia all inclusive za niską cenę". Brak słów. Byłam w trzech hotelach all inclusive o takim (a właściwie o jakim miał być) standardzie i jedzenie w Palmyrze nie było nawet w 1/5 tak dobre jak w innych. Śniadania: stary chleb, smaczne bułeczki, jeden rodzaj sera i szynki, naleśniki omlety Obiad: zazwyczaj ziemniaki, ryba, sałatki i ciasta. Ryba z poprzednich dni jedynie co jakiś czas z innym sosem. Ciasta wszystkie smakujące identycznie - suche jak wiór. Kolacja: Główne stoły zajmują sałatki. Jeden rodzaj mięsa (praktycznie ZAWSZE beef (wołowina) oraz czasem kurczak). Frytki chyba trzeba ciąć piłą mechaniczną bo twarde jak kamień za każdym razem. Uwaga hit - jednego dnia potrawa "soup carbonara", na drugi dzień sos do spaghetti też carbonara tylko napis "soup" na etykietce zaklejony - nawet się nie kryl, że wykorzystują stare jedzenie. Swoją drogą sos rzadki jak.... Jeśli chodzi o wołowinę (beef) to chyba tylko takie mięso tam mają przez tydzień licząc obiady i kolację takie potrawy były: beef zwykłe, beef posiekane, beef z grilla, krem z beef, supa z beef, beef burger, beef pizza. Nie wiem czy coś jeszcze można wymyślić, ale tak niedobrego mięsa, wysuszonego i totalnie bez smaku jeszcze nie jadłam. Napoje: na śniadanie wiadomo soki z automatu, herbata i kawa. Na obiad i kolacje sprite, pepsi itp prosto z oryginalnych butelek - za to duży plus bo nie były rozcieńczane itp. Jeśli chodzi o drinki często na wyjazdach biorę drinka z mlekiem. Zawsze wtedy barmani coś wymyślają kolorowego. W Palmyrze nalał mi starego i śmierdzącego mleka i dodał kroplę syropu - nie wiedziałam czy mam się śmiać czy płakać. Szklanki tragicznie brudne, z przyklejonymi resztkami, lepiej używać plastikowych kubeczków bo widać było, że je wyrzucają. Kolejek po jedzenie też właściwie nie ma, problemów ze znalezieniem stolika również, ponieważ bardzo szybko sprzątają i nakrywają na nowo. Nieporozumieniem jest, żeby w czterogwiazdkowym hotelu nie było można dostać butelkowanej wody do pokoju jak to było w każdym innym w którym byłam. Zamiast tego goście latają z pustymi butelkami do dispenserów umieszczonych w holu jak w jakimś schronisku. PODSUMOWUJĄC: Nigdy, przenigdy nie trafiłam na tak niesmaczne jedzenie, a w kilku hotelach już byłam. Nie wiem kto nazwał to all inclusive. Schudliśmy z narzeczonym po wyjeździe 3kg - tak "pyszne" i "urozmaicone" było to jedzenie. SPORT I ATRAKCJE W HOTELU ROZRYWKA: animacje, niektóre całkiem znośne jak na animacje hotelowe od których nie ma co wymagać cudów. Fakt, że karaoke np byłoby klapą gdyby nie jakiś "zabawowy" anglik, który rozruszał ludzi i świetnie zaśpiewał. Klub dla dzieci widziałam, że cieszył się popularnością zresztą prowadziła go z tego co słyszałam Polka. Internet wg. mnie kosmicznie drogi za 30 minut w hotelu zapłaciliśmy 8 dolarów. BASEN: Liczba basenów zachwyca. Nie czuje się w ogóle tłoku, nieraz można być w części basenu zupełnie samemu. Fakt, że maksymalna głębokość (z tego co widziałam) to ok 1,60 cm. Bardzo bije po oczach to, że na znacznej części basenów nie ma rozstawionych leżaków i parasoli - nie rozumiem tego, ponieważ miejsca jest aż za nadto. Problem jest więc ze znalezieniem wolnych leżaków nawet o 8:00(!). Uwaga też na ręczniki - każdy dostaje przydział, ale jednak niektórym to nie wystarcza. Mi i jeszcze jakimś obcokrajowcom ktoś ukradł hotelowy ręcznik, na szczęście rezydent to wyjaśnił. Możliwe, że było to spowodowane tym, że czasem ich brakowało i trzeba było czekać nawet 20 minut. Nie zmienia to faktu, że żenujące jest zabieranie komuś innemu jego ręcznika. Baseny raczej dość brudne, zwłaszcza te przyboczne, mniej używane. Niby cały czas ktoś tam się kręci i czyści ale brudno było. POKÓJ Mieliśmy dwa pokoje, oba w starej części także opiszę je osobno. POKÓJ I: bardzo duży, przestronny, duże łóżka - jednak mimo, że przyjechaliśmy jako para to były dwa osobne. Pokój przy cichej odnodze basenu. Jeśli chodzi o wady to: straszliwy hałas urządzenia (klimy?) na dachu nie dający spać. Pewnie było to spowodowane tym, że klima była umieszczona nad łóżkiem (nad głowami) i zasłonięta tylko "deską" grubości może pół centymetra. Niesamowicie brudne firany (patrz zdjęcie). Nie do pomyślenia jest dla mnie także to, żeby w niby czterogwiazdkowym hotelu nie było osobno szamponów, żelów, czepków itp. Tutaj mamy dozownik z jakąś substancję jak w toalecie publicznej, który zresztą po naduszeniu odpadał od ściany (patrz foto). Brodzik w prysznicu brudny, zamiast kabiny cerato-zasłona, tak źle dobrana, że wpadała do prysznica i nie dało się w nim praktycznie ruszyć( patrz foto). Meble totalna porażka odrapane, brudzące ręce po dotknięciu (patrz foto), pęknięta ściana i odrapany sufit (patrz foto) POKÓJ II: cichsza klimatyzacja, chociaż i tak strasznie wyjąca, również zlokalizowany przy cichej odnodze basenu. Tak samo jak w poprzednim brudny brodzik, cerata zamiast kabiny, niby prane ale odpychająco brudne ręczniki; płytki w łazience i przy drzwiach tarasowych źle położone i trzeba było się z nimi siłować żeby wejść/wyjść. Pokój znacznie mniejszy niż poprzedni, meble także zajechane i stare. Klimatyzacja 5 dnia zalała nam łóżko. PORADY: Nie warto wybrać tego hotelu za takie pieniądze. Za żadne skarby świata bym tu więcej nie przyjechała. Nie mogę pojąć kto dał tak zniszczonym pokojom, niesmacznemu i jednostajnemu jedzeniu i nieprzyjemnej obsłudze 4 gwiazdki. Porównując z innymi moimi wyjazdami, hotelami to niestety ale lepiej wypadały 3 gwiazdkowe hotele na trasie na jeden, dwa noclegi.
autor: ~Kasia



Chcesz dodac dlugi komentarz? Dodaj go w konkursie i wygraj nagrody!

podaj: imię
e-mail
temat
tre¶ć
 

Turysci na Facebooku

Biura podróży - opinie
Reklama
Ankieta
Gdzie w 2014 roku na wakacje?
Egipt
Tunezja
Turcja
Hiszpania
Grecja
Chorwacja
Bułgaria
Włochy
Inny kierunek
Niestety - zabraknie środków na

[wyniki | ankiety]
Najpopularniejze wyjazdy
Kalendarz
Kwiecień
Nd Pn Wt Sr Cz Pt So
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930 
© 2004 turysci.info. Wszelkie prawa zastrzeżone.
0.099 | powered by jPORTAL 2